Z zabraniem roweru do Azji nie ma większego problemu - trzeba go tylko odpowiednio spakować i zmieścić się z całym bagażem w ok. 28 kg. Do samolotu rower musi być odpowiednio spakowany. Pakowaliśmy rowery z 28” kołami. Na końcu artykułu jest kilka zdjęć wraz z opisem.
Co jest potrzebne:
Aby rower zajmował jak najmniej miejsca trzeba:
Koła ustawiamy po bokach ramy, kierownicę, siodełko i bagażnik(i) wsadzamy pomiędzy koła, gdzieś w środek ramy. Wszelkie luźne części (kierownica, siodełko, bagażnik, śrubki, ośki, itp.), które mogą zarysować ramę owijamy wcześniej w papier albo folię strecz. Wszystko mocujemy taśmą do ramy. Na ostre zakończenia - końce ramy, koniec przedniego widelca, itp. naklejamy kawałki tektury. Dodatkowo - najlepiej jeśli dół ramy nie będzie się opierał o przednią zębatkę, można temu zapobiec ustawiając odpowiednio koła po bokach, albo po prostu zdejmując korby (wymagany dodatkowy klucz). Przed spakowaniem sprawdź, czy linki nie są aby napięte i nic, podczas ruszania całością, się nie urwie, albo złamie. Na koniec wszystko zabezpieczamy owijając grubą warstwą folii strecz (można wcześniej rower owinąć papierem, albo folią bąbelkową) - bez przesady, bo folia też swoje waży.
Powyższy opis wynika z naszego doświadczenia. Po przylocie na miejsce:
Wiem, że można kupić specjalne torby na rower i walizki. Podobno sprawdzają się dobrze, ale mogą zajmować nieco więcej miejsca. Problem z torbą jest taki, że trzeba ją później wozić ze sobą - można ew. zostawić w jakimś hotelu o ile miejsce wylotu jest takie same jak przylotu. Folie można po prostu wyrzucić, a z jej dostępnością nie ma większych problmów (średnie i większe miasta). Są też rowery „górskie” z łamaną ramą - też się sprawdzają (są dość praktyczne jeśli chodzi o lokalny transport).